• Opis
    • Wycieczki
    • Więcej

      Karpaty Rumuńskie

      Informacje ogólne

      Dla wielu turystów Karpaty Rumuńskie są celem zupełnie odrębnej wyprawy, na której w pełni oddają się górskim wędrówkom i ujmującemu krajobrazowi, jedynemu takiemu w Europie. Chociaż najwyższe partie mogą okazać się wyzwaniem nawet dla podróżników oswojonych z turystyką górską, przyjemnie można spędzić czas wędrując po niższych górach, w których pełno jest jaskiń, głębokich wąwozów i zielonych karpackich łąk. Niektóre pasma doskonale nadają się na rajdy rowerowe, aczkolwiek kilka kurortów dysponuje również odpowiednią infrastrukturą do uprawiania sportów zimowych. Jeżeli ktoś nie korzysta z dogodnej bazy noclegowej w poszczególnych ośrodkach wypoczynkowych, może podziwiać piękno krajobrazu z górskich szlaków i namiotu rozstawionego nad jeziorem lub malowniczą przełęczą. Turyści bardzo często łączą zwiedzanie Rumunii z kilkudniowymi wypadami w wybrane łańcuchy górskie znajdujące się w Karpatach Wschodnich, Południowych, Górach Zachodniorumuńskich i na Wyżynie Transylwańskiej. Każdy z miłośników gór znajdzie trasy przygotowane do swoich upodobań i możliwości, musi tylko zastanowić się nad wybranym kierunkiem, przygotować odpowiedni sprzęt turystyczny i ruszyć w trasę.

      Łańcuch Karpat na terenie Rumunii osiąga długość około 700 km i wchodzi w skład olbrzymiego łańcucha górskiego w środkowej Europie, który przebiega przez terytorium Austrii, Czech, Polski, Słowacji, Węgier i Ukrainy. Karpaty Rumuńskie obejmują w sumie kilkanaście osobnych pasm górskich z oznakowanymi szlakami, których wybór często związany jest z atrakcyjnością krajobrazową, zagospodarowaniem, infrastrukturą turystyczną i dostępnością. Najwyższym szczytem Karpat na terenie Rumunii jest Moldoveanu (2543 m n.p.m.) w popularnych Fogaraszach, czyli Górach Fogaraskich, niemniej zdobywając inne wierzchołki, szczególnie legendarny Negoiu (2535 m n.p.m.) można trafić na trudne technicznie odcinki, z którymi jednak zaprawieni wędrowcy nie powinni mieć problemu. W dużym skrócie i ogólnikowo można zaznaczyć, że turyści najchętniej w Rumunii odwiedzają: Góry Marmaroskie, Góry Rodniańskie i Góry Fogaraskie, aczkolwiek wędrowców z dużymi plecakami można spotkać w niemalże każdym zakątku. Nazwa często owianych mgłą Karpat pochodzi od nazwy dackiego plemienia Karpów, które na początku naszej ery zamieszkiwało trudnodostępne góry. Inna jednak hipoteza mówi o indoeuropejskiej nazwie „korpata” oznaczającej „skałę”. I takie są właśnie góry, wysokie, surowe i piękne, ale także niebezpieczne, miejscami niedostępne, co jedynie może zainspirować obieżyświatów do szczegółowego ich poznania.

      Kuchnia i obyczaje

      Kuchnia

      Kuchnia rumuńska już podczas pierwszego posiłku może okazać się sporym zaskoczeniem dla turystów z Europy, ponieważ łączy w sobie wpływy śródziemnomorskie oraz tureckie, o czym świadczą nie tylko nazwy potraw, ale także ich smak. Na powabny aromat wielu dań wpłynęły także kulinaria Mołdawii, Serbii, Ukrainy oraz Węgier, co z pewnością dostrzegą kulinarni podróżnicy gustujący w zawiesistych zupach – ciorbach, często oferowanych przez domowych kucharzy. Głównym składnikiem potraw jest jednak mięso (wieprzowina, wołowina i drób), niemniej na stoły często trafiają dania mączne powstałe z wykorzystaniem dużej ilości warzyw i owoców.

      Na śniadanie jada się przeważnie sery, wędliny, jajka, parówki, miód i dżem, aczkolwiek warto spróbować solonego jogurtu pochodzącego z Turcji. W skład obiadu wchodzą przeważnie przystawki (rozmaite paszteciki, owczy ser lub różna sałatki) i zupa ogólnie zwana ciorbą (w zawiesistym wywarze oprócz warzyw pływają najczęściej kawałki mięsa lub ryby) podawana często z osobną miseczką ze śmietaną. Na drugie danie jada się głównie potrawy mięsne przyrządzane przeważnie na ruszcie (np.: rodzaj pulpecików z mięsa mielonego formowanych na kształt kiełbasek – mici, które można także kupić na sztuki przy ulicznych grillach). Dodatkiem są często ziemniaki, ziemniaczane puree lub rumuńska mamaliga. Bez spróbowania smacznej mamałygi będącej podstawą wyżywienia nie powinno się opuszczać rumuńskiego kraju. Słynna mamaliga to nic innego jak kukurydziana kasza, przypominająca włoską polentę, jadana z mlekiem, śmietaną, serem, jajami, w konfiguracji słonej lub słodkiej. Obiadom bardzo często towarzyszy chleb, za który w wielu restauracjach płaci się osobno, natomiast na zakończenie posiłku podaje się desery. I tutaj warto popuścić pasa, by spróbować turecką baklavę w wersji rumuńskiej (ciasto listkowe przełożone warstwami pokrojonych orzechów z cukrem i miodem), omlet z marmoladą oraz pączki ze słodkim serem, polane kwaśną śmietaną i konfiturami – papanasi.

      Przykładowe dania kuchni rumuńskiej:

      Ciorba de burta – zupa z zabielanymi flaczkami.

      Ciorba perisoare – zupa z małymi pulpetami mięsnymi.

      Ciorba vacata – zupa z kawałkami cielęciny.

      Mamaliga cu branza – mamałyga z serem i słoniną.

      Zacusca – zestaw warzyw, ziół i grzybów zakonserwowanych w oliwie.

      Salata de vinete – sałatka z bakłażanów z papryką.

      Placinta – rodzaj francuskiego ciasta wypełnionego farszem.

      .

      Ghiveciu – rodzaj gulaszu z jarzynami.

      Sarmale – gołąbki z mięsem i ryżem.

      Frigarui – szaszłyk.

      Tochitura ardeleneasca – siedmiogrodzki gulasz.

      Limba cu masline – krowi ozór z oliwkami.

      Varza a la Cluj – ostra potrawa z ryżu, mięsa i kapusty.

      Musaka – danie z grillowanych ziemniaków i bakłażanów.

      Warto zauważyć, że przy rumuńskich drogach często stoją stragany z serem, którego wytwarzanie jest dosyć skomplikowanym procesem, utrzymywanym przez górali w tajemnicy od stuleci. Sery różnych gatunków (np.: cas, svsiter, cascaval i urda) sprzedawane są najczęściej w charakterystycznych, drewnianych naczyniach i dzięki dużej tolerancji na zepsucie, są często przywożone jako pamiątka z wyprawy.

      Po sytym posiłku warto sięgnąć po jakiś mocniejszy trunek. Rumuni często pijają niskoprocentową śliwowicę o nazwie cujka lub mocniejszą palinkę, powstałą na bazie wyselekcjonowanych śliwek węgierek. Wszystkie aromaty świata można także znaleźć w najpopularniejszych brandy: Aleksandrion Royal, Milcow i Arad.

      W upalne dni pragnienie najlepiej gasi piwo Ursus, chociaż na zabytkowych starówkach królują parasole z napisem Ciuk i Timisoreana, a do pozostałych marek widywanych w sklepach i letnich ogródkach zwanych gradina de vara należą: Suceava na Bukowinie, Miercurea Cluc w Siedmiogrodzie czy ciemna Silva. Z racji tego, że ogromny obszar kraju zajmują winnice (najsłynniejsza Cotnari, gdzie wytwarza się doskonałe wina deserowe; Dealu Mare – południowe zbocza Karpat, gdzie powstaje aksamitna Valea Calugareasca; Mulfatlat, gdzie deserowe wina mają posmak pomarańczy; Teremia produkująca cenione wino Kadarka). Oferta win jest bardzo bogata i kusi wyrazistym bukietem, głębią koloru oraz wyśmienitym smakiem, a najlepsze wina powstają z takich szczepów jak Grasa, Pinot Gris, Feteasca Neagra czy Pinot Noir. Osoby odwiedzające Rumunię kupują najczęściej wina o regionalnych nazwach Vampire, Transilvania czy 7 Pacate (7 Grzechów), niemniej koneserzy powinni rozejrzeć się za takimi producentami jak: Jidvei, Cotnari, Valea Calugareasca, Lechinta czy Soresti-Blajani. Pyszne są także rumuńskie likiery, które pod postacią korzenną, koloryzowaną, gęstą i lejącą bywają doskonałym dodatkiem do herbaty i podawane są jako aperitif (np.: likier z jagód domowej roboty afinata). Przed wzniesieniem kielicha w górę warto pamiętać o tradycyjnym toaście „na zdrowie” – Noroc!

      Wycieczki fakultatywne

      Aktywność

      Jak sama nazwa wskazuje, Karpaty Rumuńskie są głównie rajem dla miłośników trekkingu, górskich wędrówek, wspinaczki i kolarstwa górskiego MTB. Chociaż oznakowanie szlaków ma jeszcze wiele do życzenia, bez trudu można zdobyć najwyższe partie w poszczególnych pasmach. Natomiast jeśli ktoś chce pojeździć w Rumunii na nartach, bez problemu może skorzystać z infrastruktury oferowanej przez zimowe i letnie kurorty: Brasov, Poiana Brasov, Predeal, Busteni, Sinaia.

      Wycieczki fakultatywne

      Zamek w Poienari – turyści podróżujący śladami krwawego księcia Draculi nie powinni ominąć prawdziwego „orlego gniazda” zbudowanego przez słynnego Włada Palownika w XV wieku. Ruiny Poienari dumnie strzegą wysokiego wzgórza, a żeby się do nich dostać, trzeba pokonać aż 1,5 tys. schodów. Wysiłek z pewnością zostanie wynagrodzony niesamowitymi widokami i satysfakcją ze zrzucenia zbędnych kilogramów. Warto przed zwiedzaniem tego miejsca przeczytać powieść Brama Stokera „Dracula”, by oczami wyobraźni odnaleźć opisywane w książce krajobrazy. Ruiny znajdują się niedaleko miasta Curtea de Arges, w pobliżu słynnej Trasy Transfogarskiej.

      Monastyr Cozia – chociaż w Rumunii można podziwiać setki monastyrów, akurat ten klasztor jest wyjątkowo często odwiedzany przez turystów, gdyż potrafi zauroczyć swoistą elegancją, bogatymi zdobieniami elewacji i wyważonymi proporcjami. Prawosławną cerkiew wzniesiono w XIV wieku za czasów panowania Mirczy Starego, chociaż wygląd zewnętrzny zmieniał się po licznych przebudowach i zawieruchach wojennych. Wnętrze świątyni przyciąga misternie wykonanymi dekoracjami malarskimi i skarbami sakralnymi, niemniej całe otoczenie wprawia zwiedzających w mistyczną aurę oplatającą całe Karpaty Rumuńskie. Obok cerkwi znajdują się także dwie kaplice, studnia i muzeum z zabytkowymi ikonami, a wszystko to w otoczeniu przepięknych gór.

      Szlakiem monastyrów – jeżeli ktoś dysponuje własnym środkiem transportu lub wynajętym autem, może wybrać się w ciekawą trasę poprowadzoną wśród górskich krajobrazów do kilku ciekawych klasztorów, z których każdy szczyci się odrębną historią, unikalną architekturą i różnorodnym otoczeniem. Nie sposób wymienić wszystkich klasztorów w Karpatach Rumuńskich, niemniej turyści najczęściej pojawiają się w monastyrach: Govora, Arnota, Horezu i Tismana.

      Targu Jiu – jednym z niewielu dużych miast położonych w najbliższym sąsiedztwie południowej części Karpat jest stolica okręgu Gorj, której nazwa pochodzi po prostu od targów odbywających się tam w dawnych czasach. Najciekawszym miejscem godnym turystycznej uwagi jest rozległy park miejski, w którym znajduje się ciekawa ekspozycja rzeźb znanego w Rumunii artysty Constantina Brancusiego. Najciekawszą z nich są „Wrota Pocałunku” przypominające łuk tryumfalny z Bukaresztu. Ponadto w mieście można zwiedzić Muzeum Sztuki, zobaczyć kilka wystawnych domów należących do szlacheckich rodów oraz zabytkowe cerkwie.

      Trasa Transfogarska – obowiązkowy punkt zwiedzania Rumunii dla wszystkich miłośników tras samochodowych i motocyklowych, budzący u jednych tyle emocji, co u innych strachu. Jeśli ktoś jednak chce przetestować swoje umiejętności w kierowaniu pojazdem, powinien pokonać trasę, która często służy jako tło dla najlepszych programów motoryzacyjnych świata. Cały odcinek ma długość ponad 100 km, niemniej jego najciekawszy fragment przecina z północy na południe najwyższe pasmo rumuńskich Karpat – Góry Fogarskie. Po drodze mija się mnóstwo hotelików, schronisk i restauracji, jadąc początkowo serpentynami przez gęste lasy, malownicze dolinki oraz kilka wiaduktów i tuneli, by dotrzeć w końcu do najbardziej widowiskowego odcinka wijącego się jak wstęga gdzieś między najwyższymi górskimi szczytami Moldoveanu i Negoiu. Wszystkich zakrętów nie sposób zliczyć, a w punkcie kulminacyjnym na wysokości 2034 m n.p.m. znajduje się jezioro Balea, stacja kolejki górskiej, parkingi, sklepy z pamiątkami i skromna baza noclegowa. Zwieńczeniem trasy jest najdłuższy w Rumunii, blisko kilometrowy tunel, prowadzący na drugą stronę gór, gdzie zobaczyć można również widoki pozostające w pamięci na całe życie. Warto wspomnieć, że przepiękna, ale kontrowersyjna trasa powstała za czasów Nicolae Ceausescu i miała mieć znaczenie militarne związane z inwazją wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. Roboty trwały na początku lat siedemdziesiątych XX wieku przez 5 lat i polegały po prostu na wysadzeniu dynamitem znacznej części skał. Na całej długości trasa czynna jest od czerwca do września ze względu na zagrożenie lawinowe i lepiej unikać weekendów, gdyż ilość aut jadących drogą i „niedzielnych kierowców z prowincji” robiących zdjęcia w niemalże każdym miejscu może irytować.

      Kluż (Cluj-Napoca) – stolica Transylwanii, wzniesiona nad brzegami rzeki Mały Samosz, jest najważniejszym miastem pod względem administracyjnym, gospodarczym i kulturowym w tym regionie. Z racji tego, że przez wieki był to bardzo ważny dla Rumunii ośrodek, turyści nie będą się tam nudzić dzięki wspaniałym zabytkom i przyjaznej atmosferze. Nie ma tam problemu ze znalezieniem noclegu na każdą kieszeń, przytulnej knajpki czy sklepu oferującego szeroki asortyment, więc warto zastanowić się nad pozostaniem w mieście na dłużej. Osiedle Napoca stało się na początku naszej ery ważnym ośrodkiem administracyjno-wojskowym Daków i później Rzymian, który przetrwał aż do zajęcia tych terenów przez Węgrów w XIII wieku. W tym okresie wykształciła się nazwa Cluj odnosząca się do „zamku wśród wzgórz”, czyli łacińskiego Castrum Clus lub też niemieckiego Klausenburg. Kluż nękały w późniejszych okresach najazdy Tatarów, po których król Karol I Robert nakazał budowę murów obronnych i obwarowań widocznych w niektórych miejscach do dziś. W XVI stuleciu rozwinęło się życie kulturalne i religijne, a nowopowstające szkoły ugruntowały pozycję miasta jako ośrodka naukowego. W XVIII wieku Kluż stał się stolicą Wielkiego Księstwa Siedmiogrodu i siedzibą siedmiogrodzkich władców, by trafić po I wojnie światowej do Królestwa Rumunii. Obecnie jest to wielokulturowa aglomeracja, związana z „madziarską” przeszłością widoczną chociażby w węgierskim teatrze operowym. Życie Kluż kręci się wokół serca miasta, czyli placu Piata Unirii, od którego odchodzą główne arterie pełne zabytków, bogatych kamienic i restauracji. Na głównym placu wzrok przyciąga najważniejszy zabytek miasta – kościół rzymskokatolicki św. Michała zbudowany w XVI wieku w stylu niemieckiego gotyku. Świątynia posiada nie tylko walory architektury sakralnej, ale jest także ważnym miejscem pod względem historycznym, gdyż kilkadziesiąt razy zbierał się tam siedmiogrodzki sejm, a królowa Izabela Jagiellonka oddała koronę Habsburgom. Spacerując wokół świątyni nie sposób przegapić konnego pomnika Macieja Korwina oraz ciekawej odkrywki archeologicznej znajdującej się pod ogromną szybą. Warto chociaż na chwilę skierować wzrok na interesujący gmach pałacu Banffy, w którym znajduje się Narodowe Muzeum Sztuki, by już chwilę później wypuścić się na krótką przechadzkę wzdłuż rzeki Samosz. Po drodze mija się szereg zabytkowych budynków, kilka innych świątyń i malownicze placyki zastawione w lecie kawiarnianymi parasolami. Ogólnie spacer brukowanymi uliczkami należy do bardzo przyjemnych, tym bardziej że przy okazji można zwiedzić dom, w którym przyszedł na świat król Maciej Korwin oraz Narodowe Muzeum Historii Transylwanii. Warto także zajrzeć na Piata A. Iancu, gdzie dumnie prezentuje się przykryta ogromną kopułą katedra prawosławna oraz przyciągający uwagę pomnik XIX-wiecznego przywódcy rumuńskiego ruchu narodowego – Avrama Incu. Wędrując wąskimi uliczkami, przechodzi się także w pobliżu zabytkowych uczelni, rozmaitych pomników upamiętniających wybitne osobistości i wydarzenia historyczne oraz obok ocalałych fragmentów murów i dobrze zachowanej baszty Krawców. Jeżeli kogoś nie interesuje zwiedzanie zabytkowych świątyń, może zająć się wizytowaniem restauracji na deptaku Bulevardul Eroilor lub wycieczką do pozostałych obiektów godnych uwagi, jak na przykład: ogród botaniczny (m.in. zielnik flory rumuńskiej, tropikalne cieplarnie, roślinność pustynna, ogródek japoński i masa ścieżek wijących się między modrzewiami), Muzeum Zoologiczne czy Wzgórze Zamkowe, z którego doskonale widać panoramę miasta. Z dala od centrum znajduje się także interesujący Park Etnograficzny Transylwanii działający jako skansen, w którym wyeksponowano dawne gospodarstwa. Zabytków w Klużu jest znacznie więcej, więc jeżeli ktoś chce poświęcić miastu nieco więcej czasu, bez problemu może skorzystać z doskonale funkcjonującej bazy noclegowej oraz bogatej oferty kulturalnej i rozrywkowej.

      Turda – idealne miejsce, które warto odwiedzić na krótkiej wycieczce fakultatywnej, gdyż może pochwalić się długą historią oraz ciekawym zabytkiem górnictwa solnego. Turda założona przez Rzymian i wzmiankowana w XI-wiecznych kronikach z czasów króla Gejza I, rozkwitła dzięki kopalniom soli, które osadnicy z Niemiec i Węgier eksploatowali do początku XX wieku. Obecnie jest to najciekawsza atrakcja przygotowana na przyjęcie zwiedzających, którzy panoramiczną windą mogą zjechać do podziemi, by obejrzeć rozmaite sale i szyby, a także wsłuchać się w okolicznościowy koncert z muzyką poważną. Pod ziemią znajduje się jeziorko, po którym można pływać łódką, liczne ciekawostki rekreacyjne oraz centrum lecznicze, gdzie stosowane są zabiegi techniką zwaną speleoterapią. Ponadto w samym mieście można obejrzeć zabytkowy kościół ewangelicki, pałac książęcy i Muzeum Historyczne, niemniej interesujące są także okolice z fundamentami rzymskiej twierdzy i malowniczy Wąwóz Turda-Cheile Turzli ze stromymi wapiennymi skałami i trasami poprowadzonymi do ciekawych grot i jaskiń.

      Alba Iulia – turyści pojawiają się najczęściej w miasteczku położonym nad rzeką Mures, by zwiedzić ogromną twierdzę kryjącą mnóstwo interesujących zabytków świadczących o bogatej historii kraju. Swoją osadę wnieśli w strategicznym miejscu Rzymianie, a późniejsze miasto było kilkukrotnie niszczone przez Tatarów i Turków. Ważną datą dla historii Alba Iulia był rok 1918, w którym zgromadzenie narodowe przesądziło o przyłączeniu Transylwanii do Rumunii i tam też cztery lata później koronowano króla Ferdynanda I. Kilka interesujących godzin warto spędzić w XVIII-wiecznej cytadeli Alba Karolina, której mury mają długość ponad 10 km i dodatkowo naszpikowane są bastionami i bramami, co uatrakcyjnia wykonane zdjęcie. W środku twierdzy znajduje się najcenniejszy zabytek, czyli katedra św. Michała z kaplicami o wielowiekowych historiach i grobowcem rodziny Hunyadych, aczkolwiek równie dumnie prezentuje się Pałac Biskupi, monumentalny sobór Koronacyjny oraz pomieszczenia dawnego klasztoru. Warto jeszcze skierować obiektyw aparatu fotograficznego na pomnik Michała Walecznego, by zgłębić później tajemnicę zbiorów Muzeum Zjednoczenia. Ciekawostek jest znacznie więcej, dlatego przed zwiedzaniem warto posilić się wybornym obiadem w którejś z przyjemnych restauracji, których w Alba Iulia nie brakuje.

      Sybin – niepowtarzalny klimat świetnie zachowanej starówki zachęca do kilkugodzinnej wizyty albo nawet potraktowania miejsc noclegowych jako bazy wypadowej w Góry Fogarskie. Podobnie jak w pozostałych miejscowościach Transylwanii, początki miasta związane są z osadą rzymską powstałą na początku naszej ery oraz z panowaniem węgierskim, które sprowadziło saskich osadników kształtujących obecny wygląd architektoniczny. O ważnym znaczeniu strategicznym świadczą okalające starówkę potężne mury, które miały chronić przez najazdami Tatarów i Turków. Spacerując wąskimi uliczkami, co chwilę można natknąć się na fosy, bastiony, barbakany i wieże o indywidualnych historiach (np.: wieża Tkaczy, Cieśli, Garncarzy i Gruba Wieża), niemniej warto zlokalizować specjalną trasę spacerową wytyczoną wzdłuż fortyfikacji. Wiele interesujących budowli stoi przy ogromnym placu Piata Mare i tam spaceruje najwięcej turystów zachwyconych przykładowo kamienicami pamiętającymi średniowiecze. W niektórych budynkach warto wypatrzyć okna zwane przez mieszkańców „oczami miasta”, a także spędzić chwilę w Narodowym Muzeum Brukenthal znajdującym się w budynku o znamionach wiedeńskiej architektury. Wnętrza kryją bowiem obrazy wielkich europejskich mistrzów i rumuńskich artystów. Jednym z ciekawszych zabytków architektury sakralnej jest kościół parafialny św. Trójcy, ozdabiający plac od północy, a także wieża Ratuszowa, która pozostała po XIII-wiecznej siedzibie władz miejskich. Przejście pod wieżą nie tylko przynosi szczęście, ale również prowadzi na kolejny ważny plac – Piata Mica, który jest mniejszy od poprzedniego, ale zaskakuje ilością restauracji i wyjątkowym urokiem służącym często jako tło dla fotografii ślubnej. Warto przyjrzeć się poszczególnym kamienicom (np.: Dom Rzeźnika i Dom Artystów) i zaszyć się na chwilę w chłodnej piwnicy którejś z restauracji, by spróbować zawiesistej „ciorby” dedykowanej tylko wybrańcom. Jeżeli ktoś ma więcej czasu, może zająć się zwiedzaniem muzeów (Saskie Muzeum Etnograficzne Emila Sigerusa, Muzeum Etnograficzne Franza Bindera, Muzeum Historii Farmacji), natomiast miłośnicy spacerów wąskimi uliczkami powinni skierować się na „most Kłamców”, który według legend runie, gdy przejdzie po nim ktoś z nieczystym sumieniem. Czy faktycznie tak jest, należy sprawdzić osobiście i udać się następnie szlakiem spacerowym do kościoła ewangelickiego z charakterystyczną wieżą i dalej do najstarszej w Sybinie Wieży Schodów – Turnul Scarilor. W pierścieniu murów warto wypatrzyć przejście prowadzące do Dolnego Miasta – kolejnego zagłębia restauracji i ogródków piwnych, z parasolami reklamującymi chociażby rumuńskie piwo Ciuc. Warto na chwilę oddalić się od centrum, by zobaczyć ciekawe uliczki, na których spokojnie toczy się prowincjonalne życie. Po powrocie z dzielnicy „B” można zabrać się za zwiedzanie Muzeum Historii Sybina urządzonego we wspaniałym Starym Ratuszu. Spacerując leniwie po starówce, dociera się tak czy inaczej do pozostałych świątyń, baszt oraz wież, w których znajdują się knajpki i galerie sztuki. Warto jeszcze zajrzeć na targowisko przy Piata Cibin, by wśród straganów znaleźć ciekawe przedmioty i poznać folklor rdzennych mieszkańców miasta. Z racji tego, że Sybin jest miastem nastawionym na turystykę, nie ma tam problemu ze znalezieniem hotelu, restauracji czy klubu z dobrą muzyką.

      Braszów – na granicy Transylwanii, Mołdawii i Wołoszczyzny położone jest przepiękne „miasto trzech wzgórz”, które stanowi nie tylko ważny ośrodek przemysłowy i kulturalny, ale przede wszystkim jest skarbnicą zabytków, w hollywoodzkim stylu przyciągającą obieżyświatów ogromnym napisem na zielonym wzgórzu: Brasov. W przeciwieństwie do nowej części miasta, starówka jest bardzo elegancka i zamożna, jakby pochodziła z innego wymiaru. Dzięki wyjątkowej atmosferze miasto uchodzi wręcz za kultowe dla turystów i potrafi wzbudzić wielkie uznanie, tym bardziej że ilość pubów, restauracji i kawiarni nie ma tam końca. Turystyczny respekt budzi samo położenie Braszowa u podnóży Karpat, a także historia sięgająca XIII wieku, kiedy pojawiła się osada Brasu oznaczająca „twierdzę”, aczkolwiek koloniści z Niemiec nadali własną nazwę – Kronstadt. Miasto rozwijające się pod względem handlowym trzeba było bronić przed najeźdźcami, dlatego król Zygmunt Luksemburski zlecił budowę murów obronnych, które w późniejszych wiekach stały się niemym świadkiem powstania przeciwko austriackiemu panowaniu w 1688 r., rewolucji w 1848 r. i krwawych wydarzeń obalających komunizm w roku 1989. Zwiedzanie starówki jest wielką, ale czasochłonną przyjemnością, dlatego warto zastanowić się nad pozostaniem w mieście na dłużej. Już z samego ranka należy zameldować się malowniczym rynku Piata Sfatului, którego największą ozdobą jest XV-wieczny ratusz z wysoką wieżą pełniącą przed wiekami funkcje strażnicze, a dzisiaj mieszczącą Muzeum Historyczne. Kopią wiedeńskiego kościoła Greckiego w północnej części placu jest wyglądająca jak kamienica cerkiew Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny, natomiast wśród innych budynków wyróżnia się Dom Hirschera służący od wieków kupcom oraz sukiennice o kolorze pomarańczy. Dla wielu turystów najważniejszym zabytkiem Braszowa jest Czarny Kościół – świątynia zwracająca uwagę rozmiarami i zawdzięczająca swoją nazwę charakterystycznemu kolorowi, który pozostał po pożarze z XVII wieku, chociaż sama budowla datowana jest na XIV stulecie. Jest  to największa gotycka świątynia Transylwanii, z portalami reprezentującymi różne style architektoniczne i interesującym wnętrzem skrywającym sakralne skarby, potężne organy piszczałkowe oraz prawdziwą symfonię kolorów i wzorów. Wrażenia wzrokowe można od razu ostudzić zimnym napojem wypitym w którejś z knajpek na rynku, by ruszyć dalej na spacer wzdłuż murów miejskich do zabytkowej Czarnej i Białej Wieży. Natomiast przemierzając dosyć mroczną uliczkę Dupa Ziduri można dotrzeć do bastionu Kowali i bastionu Graft, aczkolwiek bram i tego typu budowli jest w mieście znacznie więcej, podobnie jak interesujących zakątków. Jednym z nich jest Strada Sforii – najwęższa uliczka w Europie, mierząca zaledwie 132 cm szerokości i wijąca się między wysokimi kamienicami. Najciekawsze fortyfikacje znajdują się u stóp wzgórza Tampa, w dzielnicy zwanej Schei, do której prowadzi brama o tej samej nazwie. Można tam odnaleźć kilka ciekawych zabytków oraz typowy klimat dzielnic oddalonych od centrum. Ponadto wśród pozostałych atrakcji turyści chętnie odwiedzają Wzgórze Zamkowe z twierdzą mieszczącą obecnie ekskluzywną restaurację, najstarszy zabytek Braszowa, czyli kościół św. Bartłomieja (XIII w.) oraz kilka interesujących muzeów. Obowiązkowym punktem jest samo wzgórze Tampa, z którego można spojrzeć na miasto z lotu ptaka (chętnych na sam wierzchołek wwozi również kolejka), a także wszystkie wydarzenia związane bardzo bogatą ofertą kulturalną.

      Bran – niewielkie miasteczko położone w centralnej części Rumunii, pośród malowniczych wzgórz, jest jednym z najchętniej odwiedzanych w Transylwanii. Na turystyczny splendor Bran zasłużył sobie dzięki średniowiecznemu zamkowi reklamowanemu jako rodowa siedziba Włada Palownika, czyli krwiożerczego hrabiego Draculi, którego mroczna postać często pojawia się na kartach powieści i w filmowych scenariuszach. Chociaż jest to bardzo komercyjne miejsce zawsze pełne turystów z aparatami fotograficznymi, warto poznać tajemnice średniowiecznego obiektu (wzniesionego z rozkazu króla Ludwika I Andegaweńskiego), który miał strzec szlaków handlowych między Transylwanią a Wołoszczyzną oraz odpierać ataki Turków. Sama twierdza jest malowniczo położona, składa się z rozbudowanych baszt, niewielkiego dziedzińca oraz odnowionych wnętrz, w których na uwagę zasługują rzeźbione drzwi, drewniane meble i fajansowe piece. Chociaż miejsce jest niezwykle urocze, wielu turystów uważa je za przereklamowane, ponieważ sam Wład Palownik miał odwiedzić zamek tylko raz, niemniej krew w żyłach zawsze mrozi postać legendarnego Draculi związana z twierdzą dzięki literackiej wyobraźni. O ile prawdziwy hospodar wołoski w rzeczywistości nadziewał swoich przeciwników na pal, w fikcyjnym świecie żona księcia Draculi, który walczył przeciwko najeźdźcom tureckim, popełniła samobójstwo na wieść o rzekomej śmierci męża. Tytułowy bohater książki „Dracula” wcale nie zginął, tylko pełen złości oraz boleści z powodu utraty ukochanej, zwarł porozumienie z diabłem, by stać się nieśmiertelnym wampirem bez końca poszukującym kobiety podobnej do zmarłej żony. Historię można poznać szczegółowo podczas zwiedzania muzeum i kupowania pamiątek w zrekonstruowanych domach pod zamkowym wzgórzem.

      Rasnov – pod względem rozmiarów zamek chłopski, położony na stromym wzgórzu górującym nad miejscowością Rasnov, jest dla turystów interesujących się fortyfikacjami ciekawszą propozycją niż osławiony Bran. A to dlatego, że cały kompleks oferuje skomplikowaną formę architektoniczną, bez opamiętania wciągającą zwiedzających. Do miniaturowego miasteczka-twierdzy, położonej na miastem Rasnov, można dotrzeć pieszo malowniczym traktem lub wjechać specjalnym turystycznym ciągnikiem. Całość wygląda imponująco, a zwiedzający mogą zobaczyć kościółek, plebanię, zabudowania gospodarcze i pomieszczenia mieszkalne, w których urządzono sklepiki, galerie i wystawy tematyczne. Warto zrobić zdjęcie przepięknej panoramy, sfotografować się ze średniowiecznym hospodarem oraz pokusić o posiłek w wystylizowanej restauracji.

      Poiana Brasov – jeżeli ktoś chce pojeździć w Rumunii na nartach, powinien wybrać się do jedynego takiego kurortu, którego ekskluzywne jak na rumuńskie warunki hotele, wspaniała infrastruktura rekreacyjna i przede wszystkim położenie świadczą o dużej popularności miejsca. Miejscowość znajduje się nieopodal Braszowa, na wysokości 1030 m n.p.m. i często gości turystów z całej Europy, pragnących poszusować między grudniem a marcem po rumuńskich stokach. W największym kurorcie zimowym kraju znajdują się najlepsze trasy zjazdowe, kolejki górskie i wyciągi zabierające żądnych wrażeń miłośników białego szaleństwa na nartostrady zróżnicowane pod względem trudności.

      Dolina Prahovy – symboliczną granicę między Siedmiogrodem a Wołoszczyzną tworzy wijąca się miedzy górami dolina rzeczna z atrakcyjnymi kurortami wypoczynkowymi Predeal, Busteni i Sinaia. Wyjątkowo pięknie wyglądają szczyty górskie Bucegi na zachodzie i góry Baiaului na wschodzie, natomiast każda miejscowość jest doskonałą bazą wypadową do wielogodzinnych wędrówek po górach.

      Sanaia – interesująca miejscowość łączy funkcje kurortu wypoczynkowego oraz zabytkowego miasteczka, w którym można zwiedzić XIX-wieczny zamek Peles – letnią rezydencję Karola I Hohenzollerna oraz monastyr Sinaia. Kompleks klasztorny zbudowany w XVII wieku był świadkiem wielu wydarzeń historycznych i oferuje turystom ciekawą architekturę kontrastującą z licznymi malowidłami, dziedzińcem i zabudowaniami.

      Sighisoara – jedna z najlepiej zachowanych osad Transylwanii, w której urodził się hospodar Wład Palownik alias Dracula nie bez powodu reklamujący region, jest wizytówką turystyczną Rumunii i miejscem na tyle magicznym, że można tam spędzić cały dzień. Średniowieczne Zamkowe Wzgórze wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO potrafi wywrzeć wrażenie nie tylko dzięki położeniu na wysokim zboczu opadającym nad rzekę Tyrnawę, ale również za sprawą unikalnych zabytków, między którymi nieustannie kłębią się tłumy turystów podróżujących śladami krwiożerczego Draculi. Przed zwiedzaniem żywego skansenu pod gołym niebem warto poświęcić chwilę długiej historii miejsca, sięgającej starożytności, dackiej osady, rzymskiego obozu oraz XIII wieku, w którym niemieccy koloniści zbudowali wieś. Nagły rozkwit w XIV stuleciu zapewniły Sighisoarze cechy rzemieślnicze oraz władze administracyjne, które sto lat później postanowiły ufortyfikować całe wzgórze, nękane kilkukrotnie dżumą, pożarami oraz atakami wojsk austriackich, tureckich i rosyjskich. Wzgórze przetrwało jednak liczne zawieruchy wojenne i cieszy obecnie oczy zwiedzających, którzy po kolei mogą obejść poszczególne ciekawostki, spacerując wśród rozstawionych straganów z pamiątkami i turystów fotografujących niemalże każdy element zabytkowej starówki. Wędrując ścieżkami można bardzo szybko przekonać się o rozmachu potężnego przedsięwzięcia budowlanego, którego najdobitniejszym przykładem jest charakterystyczna Wieża Zegarowa, wzniesiona w XIV wieku nad bramą broniącą dostępu do wzgórza. Warto tam wejść, by z wysoka spojrzeć na okolicę i zapoznać się z historią Sighisoary w niewielkim Muzeum Historycznym. Warto następnie zatrzymać się na chwilę przy pobliskim kościele klasztornym NMP w celu sfotografowania panoramy miasta i ruszyć dalej na zwiedzanie obecnego ratusza oraz Domu Weneckiego przywołującego na myśl śródziemnomorskie klimaty dzięki pomarańczowej barwie. Szlak turystyczny nie omija brukowanych uliczek, brzuchatych kamieniczek o pastelowych kolorach i słynnego Domu Draculi, w którym mieszkał ojciec Włada Palownika – Wład Dracul. Jedna z odnóg i tzw. „schody szkolne” w postaci stromego, drewnianego tunelu prowadzą na wymagający kondycji szczyt wzgórza, gdzie niespodziewanie wyrasta kościół Biserica din Deal – najcenniejszy zabytek miasta, którego budowa ruszyła w XIV wieku. Po zwiedzeniu świątyni z efektownym wystrojem i skarbami sakralnymi oraz pięknego cmentarza z saskimi grobami można wrócić na niewielki ryneczek, na którym rozstawiane są parasole restauracji serwujących tematyczne dania a’la Dracula. Długi spacer uliczkami na wzgórzu nie omija także pozostałych baszt, wież, świątyń, kaplic i poszczególnych domów (w jednym z nich przykładowo mieszkał Herman Oberth – pionier techniki rakietowej, który brał udział podczas II wojny światowej w skonstruowaniu pocisku V2). Najatrakcyjniejsze w mieście pod względem turystycznym jest jedynie Wzgórze Zamkowe, niemniej jeśli ktoś chce poznać lokalny koloryt, powinien przeznaczyć chociaż kilkadziesiąt minut na spacer okolicznymi uliczkami. Warto tam zostać na wieczór, gdyż sympatycznych hotelików i knajpek nie brakuje.

      Jaskinia Scarisoara – największa jaskinia lodowa Rumunii, położona w pobliżu wioski Garda de Sus, została odkryta w 1863 r. i zawdzięcza popularność wyjątkowym formom z lodu. Jaskinia jest oświetlona, a jej wnętrze zwiedza się ze specjalnie przygotowanych podestów. Warto zabrać cieplejsze ubrania i solidne obuwie, gdyż panująca temperatura oscyluje przeważnie w okolicy 0°C.

      .

      Szlak Saskich Cytadeli – w pejzaż architektoniczny Transylwanii na stałe wpisały się obronne kościoły i zamki chłopskie, które można podziwiać w około stu miejscowościach. Od XII wieku budowali je osiedleńcy z Niemiec, sprowadzeni przez węgierskich władców. Opieka nad warowniami została powierzona lokalnej społeczności, która mogła się tam schronić i mieszkać na wypadek najazdów. Ostatnim umocnionym budynkiem był zawsze kościół-twierdza, w którym gromadzono najwięcej zapasów. W chłopskich warowniach przetrwały ciągi murów, baszty, wieże strzelnicze i bramy blokowane opuszczanymi bronami. Na zwiedzanie prawdziwych arcydzieł architektury średniowiecznej można przeznaczyć zupełnie osobną wycieczkę, prowadzącą między innymi wokół miejscowości Soars i Viscri oraz do Rejmer, Rasnov, Biertan, Atel, Nocrich, Altina, Mosna, Valea Villor i wielu, wielu innych znajdujących się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.

      Jaskinia Niedźwiedzia – najpiękniejsza z rumuńskich jaskiń potrafi zadziwić unikalnymi formami skalnymi, ukształtowanymi w przedziwne rzeźby, których wiek naukowcy oceniają na 50 tys. lat. Warto wiedzieć, że nazwa jaskini pochodzi od znacznej ilości szczątków niedźwiedzi, zamieszkujących przed wiekami podziemia. Na skutek oberwania się głazu i zamknięcia otworu wejściowego zwierzęta wyginęły, a ich kości odnaleziono dopiero w 1975 r. W grocie panuje stała temperatura 10°C, więc lepiej zabrać ciepłe ubrania. Jest to jaskinia bardzo dobrze zagospodarowana i zorganizowana pod względem turystycznym, a na wycieczkę najlepiej wybrać się z którąś z agencji turystycznych stacjonujących w Oradei (punktem orientacyjnym jest najbliższa miejscowość Beius).

      Jaskinia Meziad – na wyżynie Padurea Craiului (Książęcy Las), położonej na południowy-wschód od Oradei, można odnaleźć kilka szlaków prowadzących wąwozem z niewielkim strumykiem do jaskini z ogromnym otworem wejściowym. Wędrowców na samym początku wita ogromna hala z kilkoma poziomami, które zwiedza się z doświadczonym przewodnikiem opowiadającym o mrocznych czeluściach. Do jaskini najlepiej dostać się własnym środkiem transportu oraz zabrać ciepłe ubrania i latarkę. Podobnie jak w przypadku Jaskini Niedźwiedziej, najbliższym punktem orientacyjnym jest oddalona o kilkanaście kilometrów miejscowość Beius.

      Góry Apuseni – między Aradem, Oradeą i Klużem rozciąga się wielki masyw górski oferujący turystom z zamiłowaniem do wędrówek liczne niespodzianki. Dla ochrony dóbr przyrodniczych utworzono tam park narodowy, w którym bardzo często można spotkać pasterzy wypasających stada owiec na górskich zboczach. Na turystów czekają tam również zabytkowe cerkwie zatopione w zieleni, mozaika pól, doliny poprzecinane rzekami, lasy bogate w zwierzynę i tajemnicze groty skalne. Z dala od cywilizacji można oddać się pasji spacerowania między skałami wapiennymi rozproszonymi po krasowej powierzchni, utworzonej dzięki procesom rozpuszczania skał przez wodę. Wcale nie trzeba zdobywać najwyższego szczytu Curcubata Mare (1849 m n.p.m.), by poznać największe atrakcje skrywające się w niższych partiach, chociaż sama wyprawa na najwyższy wierzchołek gór może okazać się wyzwaniem pełnym przygód. Oprócz niesamowitych zjawisk krasowych można trafić tam na podziemne rzeki wypływające w wielu miejscach, jaskinie, wąwozy i wodospady. Największe wrażenie na globtroterach robią zawsze Cetatile Ponorului – potężne studnie krasowe połączone systemem jaskiń, gigantyczny wąwóz Cheile Galbenei i ogromna jaskinia Cetatea Radesei wraz ze źródłami Gorącego Samoszu. Takich miejsc jest znacznie więcej, dlatego przed wyprawą warto zaopatrzyć się w dobrą mapę i przynajmniej pobieżnie ułożyć trasę jednodniowej lub wielodniowej eskapady.

      Mogosoaia – jeżeli kogoś nie usatysfakcjonowała monumentalna architektura Bukaresztu, może podążyć do pobliskiej miejscowości, w której uchował się interesujący pałac z XVII wieku, chociaż obecny wygląd jest efektem modernizacji z lat trzydziestych XX stulecia. Przespacerować się można prostokątnym dziedzińcem, sfotografować resztki murów obronnych oraz zwiedzić wnętrza bogato zdobione malowidłami, rzeźbami i ornamentami. Warto także przyjrzeć się zabytkowym przedmiotom codziennego użytku, zgromadzonym w przyjemnych salach muzealnych. Po zwiedzaniu warto złapać oddech w malowniczym parku położonym przy brzegach spokojnego jeziora.

      Monastyr Snagov – Rumunia słynie z przepięknych monastyrów, dlatego uwadze miłośników architektury sakralnej nie powinien umknąć zabytek figurujący na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wnętrze świątyni wzniesionej w XVI wieku na malowniczej wysepce pokrywają wyjątkowo piękne malowidła, które wyszły spod pędzla niejakiego mistrza Dobromira, natomiast cały kompleks klasztorny związany jest ze słynnym Władem Palownikiem alias Dracula. Okrutny władca wybudował w tym miejscu most łączący wyspę ze stałym lądem, wykopał tunel mający służyć do ewentualnej ucieczki oraz kazał dobudować salę tortur. Niektórzy turyści z pewną obawą spoglądają na jeden z bezimiennych nagrobków w świątyni, dopatrując się tam miejsca pochówku krwawego hospodara.

      Klasztor Curtea de Arges – do legendarnego klasztoru powinien zajrzeć każdy szanujący się turysta, który chce poznać Wołoszczyznę i zaznajomić się z wyjątkowym zabytkiem sztuki sakralnej. Niewielkie miasteczko było siedzibą rumuńskich władców i stolicą Rumuni, chociaż badania archeologiczne wskazują na III wiek n.e., w którym plemiona dackie założyły tam silny związek. Dzięki położeniu na szlaku handlowym z Konstancy do Banatau nastąpił gwałtowny rozwój gospodarczy i polityczny, który sprowadził wiele postaci ważnych w rumuńskiej historii. Władcy ufundowali wspaniałą cerkiew, która obecnie należy do najstarszych tego typu budowli w kraju. Znajduje się tam również klasztor, gdzie pochowano najważniejszych wojewodów i wszystkich królów Rumunii. Chociaż samo miasteczko nie podniosło się po spustoszeniu Wołoszczyzny w XVII wieku przez siedmiogrodzkiego księcia Gabriela Batorego, katedra monastyru Curtea de Arges przyciąga wielu turystów do dziś. Najważniejszą cechą kościoła klasztornego jest budząca zachwyt dekoracja zewnętrzna, imponujące gzymsy i arkady wypełnione rzeźbionymi płytami. Również wnętrze może zafascynować nawet turystów niezainteresowanych historią sztuki. W pobliżu cerkwi tryska fontanna, aczkolwiek to nie koniec atrakcji, gdyż do zobaczenia jest także dwór książęcy, dwa ciekawe muzea i kilka innych zabytków sakralnych klasy zerowej.

      Targoviste – dla wielu Rumunów miasto jest symbolem upadku reżimu komunistycznego, gdyż właśnie tam w roku 1989 wydano wyrok i wykonano egzekucję na dyktatorze Nicolae Ceausescu oraz jego żonie Elenie. Z historycznego punktu widzenia jest to również miejsce ważnej bitwy z roku 1462, po której Wład Palownik zemścił się na Turkach, wbijając tureckich dyplomatów na kilkadziesiąt pali. Pamiętając o tych wydarzeniach można zwiedzić Complexul Muzeal Curtea Domneasca, czyli muzeum z pozostałościami dworu książęcego, które zostały wzniesione jeszcze w XIV wieku. Chociaż ruiny nie są w najlepszym stanie, można w wyobraźni odtworzyć dawne zabudowania, zamek służący słynnemu Draculi, cerkiew książęcą oraz cerkiew Wielkiego Piątku. Jeżeli kogoś nie przerażają krwawe historie, powinien zajrzeć do muzeum poświęconego czynom okrutnego Palownika. W Targoviste znajduje się więcej interesujących muzeów, niemniej warto podążyć trasą spacerową wzdłuż licznych cerkwi i kościołów oraz przyjrzeć się nieco prowincjonalnej architekturze pamiętającej czasy komunizmu. Turyści dysponujący większą ilością czasu mogą dodatkowo zajrzeć do żeńskiego monastyru Dealu, który majestatycznie góruje nad okolicznymi lasami.

      Żelazna Brama – niedaleko wioski Gura Vaii na granicy rumuńsko-serbskiej znajduje się ciekawostka związana z inżynierią wodną, w postaci potężnej zapory wodnej na przełomie Dunaju, oddzielającego Karpaty od Gór Wschodnioserbskich. Portile de fier zwane również „żelaznymi wrotami” ma blisko kilometr długości i około 60 m wysokości, co gwarantuje ciekawe widoki na piękny Dunaj i okolicę przypominającą norweskie fiordy.

      Jassy – największa po Bukareszcie metropolia Rumunii, najstarsze miasto uniwersyteckie kraju i stolica Doliny Seretu jest przede wszystkim ważnym ośrodkiem kulturalnym, naukowym i przemysłowym. W mieście położonym na siedmiu wzgórzach można zwiedzać przede wszystkim kościoły, pałace, pomniki i muzea, na obejście których w zupełności powinien wystarczyć jeden dzień. Źródła historyczne Jassy wskazują na XIV wiek i rozwój handlu czyniącego z miasta stolicę tzw. Hospodarstwa Mołdawskiego. Codzienne życie kręci się tam wokół placu Zjednoczenia – Piata Unirii, gdzie dominuje okazały pomnik Alexandra Jana Cuzy oraz kilka gmachów o niekoniecznie imponującym wyglądzie architektonicznym. W najbliższej okolicy znajduje się kilka muzeów i przede wszystkim liczne świątynie prawosławne, których w mieście można doliczyć się około stu, dlatego jeśli ktoś jest zainteresowany tematem, powinien tak ustalić trasę wędrówki, aby dotrzeć przynajmniej do kilku najcenniejszych (turyści najchętniej zaglądają do Cerkwi Trzech Hierarchów). Nie sposób przegapić natomiast ogromnego Pałacu Kultury wzniesionego na początku XX wieku, we wnętrzach którego mieści się kilka dosyć interesujących muzeów. Najlepszym miejscem na wytchnienie i swobodny spacer jest park Copou z kolejnymi muzeami oraz pobliski Ogród Botaniczny.

      Region Cotnari – z Rumunii nie da się wyjechać bez chociażby wypicia jednej lampki wyśmienitego wina Grasa de Cotnari lub Galbena de Odobesti. W drodze z Jassy do Botosani przejeżdża się przez słynne winnice Cotnari, które są jednymi z najbardziej cenionych w Rumunii i wydają na świat klejnot w postaci wyśmienitych trunków wysokiej jakości. Tajniki produkcji mołdawskiego wina sięgają 2500 lat, a ich efekt można degustować między innymi w głównym zakładzie winiarskim. Warto przy okazji oglądnąć całą linię produkcyjną i zadbać o to, żeby butelka z oryginalną etykietą znalazła się w bagażu podróżnym.

      Piatra Neamt – atutem miasta jest przede wszystkim malownicze położenie w dolinie otoczonej skalistymi wzgórzami. Chociaż komunistyczna zabudowa nie dodaje miejscowości uroku, warto zwrócić uwagę na plac Piata Libertatii, na którym w oczy rzuca się zabytkowa dzwonnica z XV w. i cerkiew św. Jana z tego samego stulecia, zawdzięczająca wygląd fundatorowi – Stefanowi Wielkiemu. Świątynię zbudowano z kamienia, cegły i terakoty, dzięki czemu jej architektura jest unikalna, natomiast pobliskie efektowne budynki zajmowane są przez trzy doskonale zaopatrzone muzea. Ponadto w mieście znajduje się kilka dobrych restauracji, w których można zjeść smaczny obiad i napić się dobrej kawy.

      Wulkany błotne Buzau – być może przereklamowana atrakcja, ale z pewnością godna polecenia turystom, którzy przebywają w okolicy Buzau. Dziwne miejsce zawdzięcza swój urok księżycowemu krajobrazowi stworzonemu przez niewielkie błotne wulkany i bulgoczące kałuże, nad którymi unoszą się pęcherze gazu. Spacerować można po całym, niezbyt dużym obszarze, z którego doskonale widać okoliczne góry. Zdjęcia zrobione w tym miejscu mogą okazać się bezcenne i z pewnością zaskoczą przyjaciół po powrocie z wycieczki.

      Monastyr Neamt – monastyr nieco różni się od pozostałych, za sprawą obwarowania potężnymi murami kojarzącymi się bardziej z twierdzą. Naprzeciw wejścia z kolorowymi malowidłami stoi dziwna budowla z nieproporcjonalną kopułą. Po zapoznaniu się z ofertą sklepiku z pamiątkami można ruszyć na zwiedzanie pozostałych zabudowań, których historia sięga XIV wieku i okresu rządów Piotra Muszatowicza. Sama cerkiew będąca punktem kulminacyjnym zwiedzania została przebudowana w roku 1795 i reprezentuje tzw. styl mołdawski, charakteryzujący się w tym przypadku gotyckimi oknami oraz detalami dekoracyjnymi. Warto zwrócić uwagę na szereg ciekawych malowideł oraz księgi, ikony i sakralne skarby znajdujące się w muzeum opowiadającym historię tego miejsca.

      Gałacz – w mieście będącym „wrotami delty Dunaju” warto zatrzymać się ze względu na kilka zabytków oraz dobrze zachowaną XIX-wieczną zabudowę. Okolicę jeszcze na długo przed narodzinami Chrystusa zamieszkiwały plemiona Scytów i Daków, natomiast do rozwoju gospodarczego przyczyniło się powstanie portu na Dunaju w XIV stuleciu. Zatrzymywali się tam kupcy z Genui przemierzający drogę z Europy nad Morze Czarne, dzięki czemu miasto szybko stało się centrum handlowym. W XIX wieku wiele państw założyło tam swoje konsulaty, związane głównie z największym rumuńskim portem rzecznym. Krótki spacer po mieście nie powinien ominąć ładnej cerkwi Precista wznoszącej się na niewielkim wzgórzu nad Dunajem oraz Muzeum Historycznego, w którym między innymi można zobaczyć antyczne amfory oraz tajemnicze grobowce.

      Wąwóz Bicaz – na trasie z Mołdawii do Siedmiogrodu znajduje się niesamowity kanion wyżłobiony wodami rzeki Bicaz. Ten szczególny cud natury najlepiej podziwiać z dosyć wąskiej drogi wijącej się na długości kilku kilometrów wśród stromych, wapiennych skał sięgających wysokości kilkuset metrów. Można tam znaleźć liczne szlaki przeznaczone dla miłośników wspinaczki oraz przyjemne jeziorko (Lacul Rosu – Czerwone Jezioro), nad którym zatrzymują się turyści w poszukiwaniu odpoczynku, pamiątek i smacznych serów. Jest to największe naturalne jezioro górskie w Rumunii, którego nazwa związana jest z osadem dennym nadającym wodzie charakterystycznego koloru. Zbiornik najefektowniej wygląda z pobliskich szczytów i tras spacerowych, niemniej ciekawą formą poznania jego tajemnic jest wynajęcie łódki i krótki rejs między wystającymi z wody kikutami drzew. Jeżeli ktoś chce zostać w okolicy nieco dłużej, może skorzystać z całkiem okazałej oferty noclegowej.

      Bukareszt – stolicą nie tylko całej Wołoszczyzny, ale i Rumunii, która współcześnie nie żyje ranami spowodowanymi rządami dyktatora, tylko przeobraża się w kulturalne centrum o paryskim charakterze, próbujące dorównać miastom zachodnioeuropejskim. Stolica Rumuni może przedstawić się jako połączenie kilku różnych miast, od nowoczesnej metropolii, po bałkańską prowincję i zaskoczyć rozmiarem. Najwygodniej poruszać się pieszo, gdyż większość najciekawszych miejsc znajduje się w centrum, niemniej trzeba je wypatrzyć wśród socrealistycznej zabudowy. Warto pamiętać, że spacerując wielkomiejskimi alejami niespodziewanie można znaleźć się na małych, prowincjonalnych uliczkach, a obok podupadających budynków wypatrzyć znamienite muzea i ukryte cerkwie. Wielu turystów zaczyna zwiedzanie Bukaresztu od Piata Unirii – szerokiego bulwaru, który w okresie rządów Ceausescu miał dorównać paryskim Polom Elizejskim. Arteria liczy sobie ponad 3 km długości, pełna jest fontann, drzew i sklepów ukrytych w socrealistycznych zabudowaniach. Jej zwieńczeniem jest Pałac Parlamentu uchodzący za szczyt megalomani głównego inicjatora. Budynek budzi mieszane uczucia, aczkolwiek warto go zobaczyć, gdyż pod względem kubatury jest po amerykańskim Pentagonie jedną z największych budowli na świecie. Architektoniczny kolos miał przed laty służyć wszystkim centralnym władzom totalitarnego państwa i dziś zaskakuje rozmachem przedsięwzięcia. W okolicy Piata Unirii znajduje się kilka zabytkowych cerkwi oraz Wzgórze Patriarchy z katedrą i pałacem, które jest jednocześnie doskonałym punktem widokowym. Podczas spaceru po stolicy warto także zwrócić uwagę na Muzeum Historii Bukaresztu, pomnik Bohaterów Rewolucji oraz ciekawy gmach Teatru Narodowego. Oficjalne uroczystości komunistycznych dygnitarzy odbywały się w reprezentacyjnym Pałacu Królewskim, niemniej ciekawym budynkiem jest Rumuńskie Ateneum – budowla z XIX wieku wzorowana na greckiej świątyni Ateny. Miłośnicy sztuki powinni zapoznać się z rumuńskim malarstwem w Narodowym Muzeum Sztuki, aczkolwiek interesujących muzeów na terenie miasta jest znacznie więcej. Do najstarszej części Bukaresztu należą północne przedmieścia oraz główna arteria Calea Victoriei, po której spacer będzie okazją do obejrzenia eleganckich budynków publicznych, sklepów i wyniosłych rezydencji reprezentujących rozmaite style architektoniczne. Wrażenie robi budynek Klubu Wojskowego z rozległym tarasem, z którego można obserwować przechodniów na ulicy, w stylowej restauracji Capsa przesiadywali przed laty przedstawiciele sztuki i kultury, natomiast kasyno z długimi tradycjami mieści się w Pałacu Lens Vernescu. Na północ od bulwaru Piata Victoriei wznosi się jeszcze jedna budowla, która nie powinna ujść turystycznej uwadze. Jest to Łuk Triumfalny z tarasem widokowym, czyli ogromny monument przypominający nieco swój paryski pierwowzór, upamiętniający żołnierzy I wojny światowej i zwycięstwo Rumunii. Jeżeli kogoś interesuje rumuński folklor, może z powodzeniem zajrzeć do Muzeum Wsi, gdzie na olbrzymim obszarze (jednym z największych wolnostojących muzeów etnograficznych Europy) zgromadzono dziesiątki autentycznych budynków wiejskich. Niewielką, ale pasjonującą przestrzeń zajmuje historyczne centrum Bukaresztu, zwiedzanie którego najlepiej rozpocząć od zabytkowego budynku Hanul Manuc, przypominającego turecki zajazd dla podróżnych, w którym mieści się hotel i restauracja. Dawną atmosferę przywołuje na myśl stojący na dziedzińcu stary wóz konny, natomiast w kilkudziesięciu sklepach naokoło można rozglądnąć się za ciekawymi pamiątkami związanymi głównie z kulturą ludową. Idąc dalej trafia się do Muzeum Curtea Veche obejmującego teren ruin starego dworu, który w XIV wieku był sercem miasta oraz siedzibą słynnego Draculi z powieści Brama Stokera, czyli Wlada Palownika. Następnie mija się cerkiew św. Antoniego – najstarszą zachowaną świątynie z XVI stulecia oraz charakterystyczny budynek Pałacu Kasy Oszczędnościowej. Ogólnie starówka jest bardzo przyjemnym terenem spacerowym, pełnym brukowanych uliczek zastawionych restauracyjnymi stolikami i prowadzących do poszczególnych zabytków. O tym, czy Rumunia jest krajem piwem płynącym, można przekonać się w zabytkowej piwiarni Carul cu bere, natomiast po kilka pamiątek należy wstąpić do oszklonego pasażu handlowego w kształcie podkowy – Pasajul Bijuteria, gdzie sklepy i kawiarnie nie mają końca. Czasami warto jednak oddalić się od głównych ulic, by przyjrzeć się nieco prowincjonalnej, ale niekiedy egzotycznej atmosferze miejskiego życia, płynącego własnym rytmem na zacisznych uliczkach i podwórkach.

      Informacje konsularne

      Dokumentem uprawniającym do wjazdu i wyjazdu z Rumunii tak jak i innych krajów Unii Europejskiej jest dowód osobisty lub paszport, jednak podróżując autokarem czy samochodem przed wyjazdem należy się upewnić czy trasa nie przebiega przez kraje, gdzie wymagany jest paszport. Na terenie Rumunii bez wizy można przebywać 90 dni w ciągu 6 miesięcy, a okres ważności paszportu nie może być krótszy niż dozwolony czas pobytu. W przypadku noclegów w hotelach, pensjonatach itp. istnieje obowiązek meldunkowy, przejmowany przez administrację hotelową.

      Szczegółowe i aktualne informacje można znaleźć na stronie MSZ: www.msz.gov.pl lub na stronie ambasady polskiej w Bukareszcie  www.bukareszt.msz.gov.pl

      Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Rumunii
      Rumunia, Bukareszt, Aleea Alexandru 23, 011821
      Tel. dyżurny: +40 21 3082200 Faks: +40 21 2303252
      bukareszt.wpe@msz.gov.pl
      www.bukareszt.msz.gov.pl

      .

      Instytut Polski w Bukareszcie
      Rumunia, Bukareszt, str. Popa Savu 28, 011433
      Tel.: +40 21 224 45 56 Tel.: +40 21 224 56 94 Faks: +40 21 224 56 93
      bukareszt@instytutpolski.org
      www.culturapoloneza.ro

      Konsulat Honorowy Rzeczypospolitej Polskiej w Câmpia Turzii
      Rumunia, Câmpia Turzii, str. Noua nr 1 bl. T2 sc. B ap. 23, 405100 Câmpia Turzii, jud. ClujTel.: +407 24286003 Tel. dyżurny: +407 24286003 Faks: +402 64289027
      konsulathonorowy.rumunia@yahoo.ro

      FAQ

      Kiedy najlepiej wybrać się w Karpaty Rumuńskie?
      W Rumunii zróżnicowanej pod względem przyrody, położenia i środowiska panuje klimat kontynentalny z odmiennymi porami roku i dosyć dużymi różnicami temperatur, więc najlepszymi miesiącami na odwiedziny tego kraju są maj, czerwiec, pierwsza połowa lipca i wrzesień. Turyści zainteresowani wyłącznie zwiedzaniem i kulturą mogą tam pojechać o każdej porze roku z wyjątkiem okresu zimowego, kiedy drogi w górach bywają zamykane. Zima jest najczęściej długa i ostra, z największymi opadami śniegu występującymi w regionie Karpat, a z racji tego, że Rumunia nie jest typowym kierunkiem zimowym, najwięcej miłośników turystyki górskiej pojawia się tam między majem a wrześniem.
      Jaka waluta obowiązuje w Rumunii i jakie są orientacyjne ceny?
      W Rumunii jednostką monetarną jest nowy lej rumuński (RON), 1 RON = 100 bani. Bez problemu polską walutę można wymieniać w kantorach oraz wybierać w bankomatach. Ceny są porównywalne do polskich, a nawet niższe, niemniej warto pamiętać, że niektóre hotele podają ceny tylko w euro, a rachunek reguluje się według obowiązującego kursu.
      Gdzie i jakie pamiątki kupić w Rumunii?
      Jednym z kulturowych bogactw Rumunii są ludowe wyroby rękodzielnicze, które można kupić w każdej liczącej się miejscowości związanej z turystyką, wzdłuż całych wiosek przy głównych trasach oraz w miasteczkach związanych z jakąś atrakcją turystyczną, np.: zabytkowym monastyrem lub zamkiem. Warto rozglądać się za warsztatami rzemiosła oraz pracowniami artystów, które bardzo często znajdują się w uliczkach zabytkowych miasteczek, gdyż być może taki ręcznie wykonany kufelek do piwa uda się przed zakupem wypić z jego twórcą. Z Bukowiny przykładowo można przywieźć misternie haftowane obrusy, pisanki wielkanocne, skórzane kamizelki wyszywane w rozmaite wzory, dzwonki dla zwierząt, pledy z wełny czy kufle do piwa z wypalanego drewna. Cenną pamiątką może być zainspirowana prawosławiem ikona malowana na szkle (głównie region Maramuresz) lub ser zakupiony bezpośrednio u górali. Turyści przywożą także wyroby z wełny i drewniane szachy oraz rozglądają się po przydrożnych stoiskach za domową palinką lub śliwowicą („tuica”). Ulubioną pamiątką są rozmaite akcesoria związane z hrabią Draculą oraz Transylwanią.
      Jaki czas obowiązuje w Rumunii?
      Czas lokalny jest późniejszy o godzinę od obowiązującego w Polsce, więc po przyjeździe przestawiamy zegarek o godzinę do przodu.
      Jak poruszać się po Rumunii?
      Warto pamiętać, że podróżowanie po Rumunii jest płatne – należy wykupić odpowiednią winietę, tzw. „rovinietę” (w zależności od czasu planowanego pobytu), która dotyczy wszystkich dróg i autostrad – taką opłatę drogową najlepiej uiścić na granicy lub na najbliższej stacji benzynowej. Za przejazd niektórymi odcinkami autostrad trzeba dodatkowo zapłacić. Międzynarodowe prawo jazdy nie jest wymagane, a stan głównych dróg jest dobry. Nieco inaczej wygląda sytuacja z podrzędnymi drogami, które nie mają najlepszej nawierzchni (często dziury, pęknięcia, a nawet brak nawierzchni), poboczami przemieszczają się piesi, zwierzęta i furmanki, a podróżowanie po zmroku łączy się z niemałym ryzykiem. Należy także być wyczulonym na Rumunów nieprzestrzegających zasad ruchu drogowego. Zawsze można skorzystać z krajowych linii lotniczych obsługujących Bukareszt, Baia Mare, Timisoara, Konstanca czy Kluż-Napoka, aczkolwiek gęsta sieć linii kolejowych zapewnia połączenia z odległymi regionami turystycznymi, w których nie brakuje atrakcji. Przed skorzystaniem z pociągu warto wcześniej zapoznać się z kolejowym systemem informacyjnym, który w pierwszej chwili nie do końca może okazać się czytelny. Pociągi są tanie i punktualne, ale odbiegają od norm europejskich czystością i wygodą. Komunikacja autobusowa funkcjonuje sprawnie, niemniej autobusy szczególnie lokalne nie są w dobrym stanie, ale bywają jedynym środkiem transportu umożliwiającym dotarcie do wielu miasteczek. Czasami lepiej skorzystać z prywatnego przewoźnika oferującego transport busami zwanymi „maxitaxi”. . W Karpatach Rumuńskich dobre drogi łączą najważniejsze miasta (Braszów, Sibiu, Kluż), z których można dostać się na górskie szlaki, niemniej jak już zjedzie się z głównych dróg pojawiają się lokalne odcinki niekiedy w nienajlepszym stanie. Punktem obowiązkowym dla wszystkich zmotoryzowanych jest słynna Trasa Transfogarska łącząca Sybin w Transylwanii z Pitesti na Nizinie Wołoskiej.
      Jakie są ograniczenia celne w Rumunii?
      Turyści mogą wwieźć lub wywieźć kwoty o równowartości do 10 tys. EUR (kwotę 10 tys. EUR i wyższą należy deklarować przy wjeździe lub wyjeździe). Restrykcje celne nie odbiegają od ogólnie przyjętych w UE, co oznacza w praktyce, że rzeczy osobiste i sprzęt na własny użytek nie podlega ograniczeniom celnym. W przypadku towarów można wwozić i wywozić do 800 szt. papierosów, 400 szt. cygaretek, 200 szt. cygar, 1 kg. tytoniu, 10 l spirytusu, 20 l mocniejszego alkoholu, 90 l wina i 110 l piwa.
      Jakie dokumenty potrzebne są w razie konieczności skorzystania ze służby zdrowia w Rumunii?
      W nagłych przypadkach turyści z Polski objęci są bezpłatną podstawową opieką medyczną. Opłaca się jednak wykupić polisę ubezpieczenia podróżnego, która w razie potrzeby umożliwi pokrycie kosztów bardziej zaawansowanego leczenia i transport medyczny. Jeżeli posiadamy ubezpieczenie prywatne należy zapoznać się z jego warunkami, gdyż w większości przypadków ubezpieczeniem objęte są koszty leczenia powyżej pewnych kwot, które należy samemu opłacić. Przed wyjazdem za granicę dobrze jest jednak w oddziale wojewódzkiego NFZ złożyć wniosek o wydanie Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego, która jest dowodem posiadania takiego ubezpieczenia. Warto także pamiętać, że EKUZ nie zapewnia pokrycia kosztów specjalistycznego transportu medycznego do Polski, dlatego wskazane jest wykupienie dodatkowego prywatnego ubezpieczenia. Wizyty u lekarzy są wówczas bezpłatne pod warunkiem podpisania przez lekarza umowy z Zakładem Ubezpieczeń Zdrowotnych, o czym należy się upewnić przed skorzystaniem z porady. Więcej informacji na stronie: www.nfz.gov.pl